LKS Gołuchów

Strona Oficjalna

Seniorzy

Beniaminek zwyciężył z LKS Gołuchów

Porażką 1:0 zakończył się środowy mecz LKS Gołuchów z beniaminkiem IV ligii – Iskrą Szydłowo. Gołuchowianie zatem po raz pierwszy stracili punkty na wyjeździe, natomiast stracić ich nie powinni. Trener ekipy żubra po przegranej w sobotę z Kotwicą Kórnik musiał dokonać zmian w składzie. W bramce stanął Kacper Dziuba, kontuzjowanego Krystiana Benuszaka zastąpił Jakub Szymkowiak, a w środku pola od pierwszych minut za Mateusza Szkudlarskiego zagrał Adrian Hajdasz. Ponadto zabrakło Pawła Stempnia, Macieja Marcinkowskigo oraz Macieja Mikołajczyka. Jedyna bramka w meczu padła dopiero w 80 minucie spotkania, a do siatki trafił Jędrzej Wiśniewski. Do tego momentu zespół gospodarzy nie zagroził bramce Kacpra Dziuby ani razu. Zespół LKS-u Gołuchów wypracował sobie 3 dogodne sytuacje do zdobycia gola, najlepszą z nich zmarnował Patryk Kieliba oraz Dominik Domagalski, który nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul na Jakubie Szymkowiaku. Po stracie gola, zespół Macieja Dolaty ruszył do wyszarpnięcia chociażby jednego punktu. Iskra szukała swoich szans wówczas z kontrataków i wysoko ustawionego zespołu ekipy żubra. Ich plan mógł zadziałać, gdyby nie Kacper Dziuba, który wygrał pojedynek z zawodnikiem Iskry i uchronił swój zespół przed stratą gola. Bramki jednak już w meczu nie oglądaliśmy i LKS z dalekiej podróży wraca z opuszczonymi głowami odnosząc pierwszą porażkę w meczu wyjazdowym.


Iskra Szydłowo – LKS Gołuchów 1:0 (0:0)

1:0 Jędrzej Wiśniewski 80′

LKS: Dziuba, Grzesiek, Kus, Wandzel, Majusiak, Kieliba (Młynarczyk 75′), Guźniczak, Domagalski, Chojnacki, Hajdasz (Szkudlarski 60′), Szymkowiak (Marciszak 80′)


Przegraliśmy wygrany mecz. To się rzadko zdarza, ale jakby przypatrzyć się naszej sytuacji, to jest to możliwe. Rywal do momentu strzelenia gola nie miał okazji pod naszą bramką. Kacper Dziuba, który dzisiaj zadebiutował, miał może pół sytuacji do złapania. Mam trochę pretensji do moich piłkarzy za pierwszą połowę. Grając na wąskim i krótki boisku, wiele piłek wyrzuciliśmy na aut bramkowy. Mimo wszystko wypracowaliśmy sobie trzy bramkowe sytuacje, najlepszej nie wykorzystał Patryk Kieliba. Po rozmowie w szatni wyszliśmy bardziej zdeterminowani, graliśmy bardziej kombinacyjnie, lepiej operowaliśmy piłką, stwarzaliśmy sytuacje, ale, niestety, czeka nas 240 kilometrów drogi powrotnej w smutnych nastrojach.

Dostaliśmy bramkę, podobną jak druga z Kotwicą Kórnik, przez nasze przyglądanie się, jak zawodnik bawi się piłką w okolicy pola karnego. Nagle ni z gruszki, ni z pietruszki zagrywa w piłkę w pole karne między moimi stoperami, napastnik przejmuje piłkę i strzela praktycznie do pustej bramki. Aż ręce opadają – ocenił Maciej Dolata – trener LKS – w rozmowie z Piotrem Hainem – zpleszewa.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *