LKS Gołuchów

Strona Oficjalna

Seniorzy

Puchar Polski dla LKS Gołuchów

Ekipa żubra po raz szósty w historii wystąpiła w finale okręgowego Pucharu Polski, zwycięstwo odnotowali natomiast po raz trzeci pokonując w środowe popołudnie trzecioligową Jarotę Jarocin aż 3:0. Finał po raz drugi odbywał się w Gołuchowie co z pewnością dodało skrzydeł naszym piłkarzom. Radość była ogromna, znajdujący się na fali LKS Gołuchów pokazał, że puchar po prostu im się należał.

DSC_0116


Już w pierwszej akcji meczu podopieczni Macieja Dolaty mogli cieszyć się z gola. Strzał Dawid Guźniczaka minimalnie jednak minął poprzeczkę. Licznie zgromadzona publiczność oglądała wyrównane spotkanie. Cios w tym dniu zadawali tylko gospodarze. W 35 minucie na prowadzenie ekipę żubra wyprowadził najlepszy strzelec – Krystian Benuszak, który wykończył akcję Szkudlarskiego i Szymkowiaka. Do przerwy widniał wynik 1:0 dla LKS Gołuchów. Po zmianie stron drużyna Jaroty Jarocin próbowała odrobić stratę jednej bramki. Biła jednak głową w mur i nie potrafiła skonstruować dogodnej akcji na zdobycie gola. W 84′ minucie finałowego spotkania drugą bramkę dla żółto – czarnych po rzucie rożnym zdobył Igor Skowron, a drugą żółtą kartkę w meczu otrzymał Jędrzej Ludwiczak i musiał opuścić plac gry. Strata zawodnika oraz bramki podcięła całkowicie skrzydła gościom i stało się już pewne, że zwycięstwa w finale LKS-owi Gołuchów już nikt nie jest w stanie odebrać. Kropkę nad „i” postawił Michał Marciszak, który dobił rywala i chwilę później sędzie zakończył spotkanie. W sercach piłkarzy, trenera i wszystkich kibiców zapanowała ogromna radość. LKS Gołuchów zdobył w pełni zasłużenie trzec Puchar Okręgu Kaliskiego w historii. Z całej 11 ekipy żubra tylko Grzegorz Kuś zagrał we wszystkich sześciu finałach LKS za co został wyróżniony.DSC_0175

 


Zawodnikiem meczu został również nasz zawodnik – Mateusz Szkudlarski.

DSC_0359


LKS Gołuchów – Jarota Jarocin 3:0 (1:0) 
1:0 Krystian Benuszak (35’) 
2:0 Igor Skowron (84’) 
3:0 Michał Marciszak (90+4’) 

Skład LKS-u: Marcin Żółtek, Paweł Majusiak, Igor Skowron, Grzegorz Kuś, Michał Laluk, Patryk Cierniewski (57’ Paweł Stempień), Dawid Guźniczak (63’ Dawid Idzikowski), Krzysztof Czabański (85’ Dawid Dolata), Mateusz Szkudlarski (89’ Patryk Kubczyk), Jakub Szymkowiak (90’ Michał Marciszak), Krystian Benuszak (75’ Szymon Gałczyński). 

Skład Jaroty: Mateusz Filipowiak, Jędrzej Ludwiczak, Dawid Piróg, Dawid Kierzek, Jakub Czapliński, Dominik Chromiński, Mikołaj Marciniak (57’ Marcin Szymkowiak), Piotr Skokowski (83’ Alan Janowski), Damian Sierant (67’ Miłosz Kowalski), Jacek Pacyński, Jakub Nowak (90’ Jakub Klauza). 


DSC_0393

 


Powiedzieli po meczu: 

Maciej Dolata (trener LKS-u): Bardzo się cieszymy. Jest to zwieńczenie tego bardzo trudnego dla nas okresu. Mówiłem, że będziemy koncentrować się na lidze, to jest nasz podstawowy cel, ale jak pan Bóg daje takie rzeczy, jak finał, to trzeba z tego korzystać. Mogła się podobać pierwsza połowa w naszym wykonaniu. W_drugiej daliśmy się zdominować, na co wpływ miały warunki atmosferyczne, bardzo silny wiatr. W końcówce wykazaliśmy się zimną głową. Mówiłem piłkarzom przed meczem, że mimo to, iż na co dzień mieszkamy w Jarocinie, to dzisiaj oddajemy serce dla gołuchowskiego klubu. 

DSC_0211

Marcin Woźniak (trener Jaroty): W pierwszej połowie zagraliśmy słabo. Nie dostosowaliśmy się do warunków. Zbyt często wycofywaliśmy piłkę do bramkarza. Nie potrafiliśmy się przedrzeć przez linię obrony. Brak wyciągnięcia logicznych wniosków i dostosowania się do warunków spowodowało, że bardzo trudno było nam stworzyć sytuację. W drugiej połowie graliśmy lepiej, byliśmy bliżej gola. Szkoda, że ta bramka nie padła. A później już tak ten mecz się ułożył. Tracimy jednego zawodnik, gola po rzucie rożnym i praktycznie było po zawodach. Przy tak grającym przeciwniku wiedzieliśmy już, że nie wygramy. 

DSC_0166

Andrzej Mroziński (prezes KOZPN): Gospodarze byli lepsi, choć może nie aż o trzy bramki. W pierwszej połowie wykorzystali grę z wiatrem. W drugiej połowie utrzymywali dystans, strzelili kolejne dwa gole i zasłużenie triumfowali, czego szczerze im gratuluję. Niespodzianka? Myślę, że nie. W pucharach często dystans jednej klasy rozgrywkowej się zamazuje, przez to, że zespół grający w niższej lidze potrafi ambicją, zaangażowaniem dorównać umiejętnościom zespołowi z wyższej ligi. 

DSC_0244

Mateusz Szkudlarski (pomocnik LKS-u, piłkarz meczu): To mój drugi finał. Jestem zadowolony, że udało się wygrać. Przyjechał zespół z wyższej ligi, nie daliśmy się pokonać i walczymy dalej. 

 

 

DSC_0332

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.